Reklama

Park Duchacki
Wiadomości Podgórze
Napisz do nas!
Coś ciekawego dzieje się w Twojej dzielnicy?

Poinformuj nas, prześlij zdjęcia: wiadomości.krakow@wp.pl

Agility to psi sport, w którym przewodnik prowadzi psa po torze przeszkód. Powinien to zrobić jak najszybciej i jak najdokładniej. Pies ma pokonać slalomy, hopki, tunele i huśtawki w określonej kolejności. Trasę zna tylko człowiek, który jest całkowicie odpowiedzialny za prowadzenie swojego podopiecznego.

W języku angielskim „agility” oznacza „zwinność”, którą powinien wykazać się zarówno pies, jak i przewodnik. – To sport dla ludzi, którzy lubią biegać i mają dobrą koordynację ruchową – mówi Iwona Gołąb, właścicielka Centrum Aktywnego Psa „Odlotowe Psy” i prowadząca zajęcia z Agility przy ul. Chmielnej na Kurdwanowie Nowym. – Pies musi być zdrowy i sprawny, nie może mieć problemów z kręgosłupem. Rasa nie ma znaczenia, choć niektóre, jak np. basset, nie mają predyspozycji do tego dynamicznego sportu. Od zwierzęcia wymaga się podstawowego posłuszeństwa, stąd ważna jest też relacja, jaka łączy właściciela i jego pupila. – Pies powinien uważać nas za najbardziej interesującą osobę w swoim otoczeniu – tłumaczy Iwona Gołąb. – Najprościej jest to osiągnąć bawiąc się z nim, karmiąc go z ręki, poświęcając mu swój czas i uwagę. Wtedy dajemy psu do zrozumienia, że wszystkie dobre rzeczy, jakie go spotykają, dostaje od nas. Nie można zapomnieć, że czworonożny przyjaciel to zwierzę stadne i potrzebuje kontaktu z człowiekiem. – Kiedy znajdujemy psu zajęcie, pokazujemy mu nasze zainteresowanie, naszą czułość i aprobatę – mówi właścicielka „Odlotowych Psów”. – Jeśli pozostawimy go samemu sobie, to on również zignoruje nas.

Dwa lata temu na pierwszy trening Agility trafiła pani Iwona Marczak ze swoją suczką Ricą. – Zajęcia okazały się świetną zabawą i doskonałą okazją do wysiłku fizycznego i psychicznego – mówi. – Rica podczas pokonywania przeszkód cały czas musi myśleć i skupiać na mnie uwagę. Ja w tym czasie uczę się kontrolować reakcje i swoje ciało. Najlepsze jest jednak to, że dzięki zabawie wciąż zacieśniamy więź między sobą. Pani Iwona wspomina, że początki treningów wcale nie były łatwe. – W pierwszym klubie zaczynałam od podstawowych komend, takich jak np. przywołanie psa – mówi. – Rica w ogóle nie chciała mieć ze mną nic wspólnego, nie zwracała na mnie uwagi. Dzisiaj, dzięki cierpliwej i konsekwentnej pracy, trzyletnia suczka chętnie wykonuje komendy na torze przeszkód i bierze udział w zawodach.

Katarzyna Druzgała na zajęcia przyjeżdża z dwoma pupilami rasy border-colie: czteroletnim Alejo (czyt. Aleho) i trzyletnim Tajem. O Agility dowiedziała się dopiero wtedy, kiedy kupiła Alejo. – Najbardziej podoba mi się to, że trening to przede wszystkim praca nad sobą, a nie tylko zabawa z psem – opowiada. – Uczę się cierpliwości, panowania nad własnymi reakcjami i właściwego podejścia do zwierząt. Dzięki zajęciom wiem, w jaki sposób komunikować się z psem i egzekwować od niego posłuszeństwo. Jeśli chodzi o Agility, człowiek musi się też wykazać dobrą orientacją w terenie. W październiku ub.r. na zawodach w Chorzowie pani Katarzyna razem z Alejo zdobyła dwa I miejsca w klasyfikacji łącznej w Agility 0.

Słowa uczestniczek zajęć uzupełniają naukowe badania, według których właściciele zwierząt żyją zdrowiej i dłużej niż ludzie ich nie posiadający1. – Pies doskonale wyczuwa emocje człowieka – mówi Iwona Gołąb. – Dlatego trenując musimy przede wszystkim szanować czworonoga i podchodzić do naszej wspólnej zabawy entuzjastycznie. Zwierzęta uczą się cały czas, od pierwszego dnia, kiedy są z nami. – Z psami jest trochę jak z ludźmi – wyjaśnia trenerka Agility. – Każdy ma swoje plusy i minusy. Jeden uczy się szybciej, drugi wolniej. Każdego psa da się jednak wyszkolić.

Na zajęcia z podstawowego posłuszeństwa, które odbywają się także przy ul. Chmielnej, uczęszcza 9-miesięczny Garcon (czyt. Garson), wesoły i ciekawy świata szczeniak. W jego „przedszkolnej” edukacji uczestniczy cała rodzina: pani Joanna, jej mąż i córka. Przyjeżdżają na Kurdwanów z Libertowa. – Zależy nam, żeby Garcon był ułożonym i posłusznym psem – mówi pani Joanna. – W domu cały czas ćwiczymy z nim komendy. Niestety, taka postawa, jak pani Iwony i jej rodziny należy w Polsce do rzadkości. Wiele właścicieli nie trenuje niczego ze swoimi pupilem, bo błędnie przyjęło się, że na „tresurę” psów chodzą właściciele tylko rasowych czworonogów, takich jak np. owczarek niemiecki.

Chcemy popularyzować wiedzę o psich sportach i zachęcać ludzi do tego, żeby zaczęli coś robić ze swoimi zwierzętami – mówi Iwona Gołąb. – Psy trzeba kochać mądrze. W Belgii czy Finlandii psy są lepiej wychowane, bo właściciele czują większą odpowiedzialność za swoje czworonogi, a w każdej wsi jest klub psich sportów. W Polsce, kiedy szukałam terenu do ćwiczeń wszyscy byli przerażeni, kiedy dowiedzieli się, że chodzi o psy. Na spacerze możemy zostać zaatakowani przez jakiegoś psa, nad którym właściciel nie jest w stanie zapanować. Chciałabym, żeby władze w Polsce wspierały psie szkoły, nie tyle finansowo, ile ułatwiając działalność i informując ludzi o tym, że warto coś robić ze swoim psem. W zamian za poświęcony czas możemy zyskać posłusznego, miłego towarzysza zabaw, a także nowe hobby, dobrą kondycję fizyczną oraz radość z efektów naszej pracy.

Tekst i foto: Małgorzata Czekaj

Iwona Marczak z Ricą przed treningiem.

 

1 Wg Deborah Wells z Queen’s University w Belfaście przeciętny właściciel psa ma niższe ciśnienie krwi i niższy poziom cholesterolu, prawdopodobnie dlatego, że spaceruje regularnie ze swoim czworonogiem. Na łamach British Journal of Health Wells udowadnia, że psiarze rzadziej cierpią na poważne choroby. Psy przyspieszają proces rekonwalescencji, pomagają odreagować stres, a nieśmiałym ułatwiają nawiązywać kontakty. [Źródło:www.kopalniawiedzy.pl]

Share Button

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *