Reklama

miesięcznik lokalny
WIADOMOŚCI

Bieżanów, Bieżanów Nowy, Kozłówek, Kurdwanów, Łagiewniki, os. Cegielniana, Piaski Nowe, Piaski Wielkie, Prokocim, Prokocim Nowy, Rżąka, Swoszowice, Wola Duchacka Wschód
i Zachód.
Park Duchacki
Park Rzeczny Drwinki
„W” na FACEBOOKU
Napisz do nas!
Coś ciekawego dzieje się w Twojej dzielnicy?

Poinformuj nas, prześlij zdjęcia: wiadomości.krakow@wp.pl

„Park Duchacki pokazał. że można współpracować – Prezydent, radni z PO i PiS. Da się, jak się chce :)” To jeden z wpisów na Facebooku. Udał nam się przykład, że niezgoda (narodowa) rujnuje, a obywatelska (ponadpartyjna) ZGODA BUDUJE – państwo, miasto, dzielnicę i Park Duchacki.

Tylko zgodą (WSPÓLNYM CELEM) można pokonać polską chocholą niemożność i bezwolę… Tak sobie myślę, że jak stanęliśmy w ZGODZIE w jednym szeregu, można było poprosić Matkę Boską o CUD  To temat na dramat narodowy, polski dramat, który kończy się dobrze…

ZGŁASZAM ZAGROŻENIE. W dobie panującego zewsząd zagrożenia, chcę zgłosić zagrożenie publiczne ze strony firmy, konkurującej z niejakim Tauronem, naszym bezkonkurencyjnym i ukochanym dostarczycielem energii elektrycznej. Otóż z kampanii miłości do klientów, szczególnie w starszym wieku, wyłania się obraz wielkiego zagrożenia ze strony tych, którzy zaoferują nam inną opcję. To się może źle skończyć – dla klienta. Nie wiem czemu dotąd nie słychać o zatrzymaniu i aresztowaniu tych innych operatorów energii elektrycznej. Jak można tak zwlekać! Widać, przykładna wieloletnia kampania miłości dla naszego dobra zatacza coraz większe kręgi. Niedługo w tej sam sposób będą się reklamować producenci proszków do prania, samochodów i paliw, piwa, leków czy wyższe uczelnie. Szkoda, że wcześniej nie „reklamowano” tak tych, którzy stanowili rzeczywiste zagrożenie dla dobra publicznego, jak np. parabanki typu AmberGold.

KRAKÓW TO WIOCHA. Pamiętam jak z duszą na ramieniu i dreszczem emocji przeniosłem się na studia do Krakowa. Stolica kulturalna Polski, najstarszy, renomowany uniwersytet – to było wyzwanie i robiło wrażenie. Przyjechałem z Kresów Zachodnich ze Szczecina, miasta portowego, które w latach 60-tych miało złą renomę jako przechowalnia i wylęgarnia przestępców. Mieszkałem na Pogodnie, dzielnicy willowej, ale w części, gdzie stały kamienice zasiedlone przez ludność napływową z całej Polski, kresowej też. Coś takiego jak dzisiejsze „ustawki”, wojny gangów, wymuszenia i okaleczenia – były na porządku dziennym i nocnym. Ale tam obowiązywały „kodeksy”, „zasady” z „podwórkową kindersztubą” włącznie. Radziłem sobie z tym. Gdy znalazłem się w kulturalnej stolicy, pierwsze co mnie uderzyło na co dzień to… brak wychowania i ogłady, bezceremonialny język, nie rozumiałem zaczepek, odzywek, żartów. Były nie na poziomie. I mimo że mieszkam w Krakowie dłużej niż mieszkałem w Szczecinie, to podkreślam z dumą, że tam się urodziłem, stamtąd – z rodzinnego domu – wyniosłem zasady, które tutaj nieraz odstają od krakowskiej normy.

Jarosław Kajdański

Share Button

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *