Reklama

miesięcznik lokalny

WIADOMOŚCI

Bieżanów, Bieżanów Nowy, Kozłówek, Kurdwanów, Łagiewniki, os. Cegielniana, Piaski Nowe, Piaski Wielkie, Prokocim, Prokocim Nowy, Rżąka, Swoszowice, Wola Duchacka Wschód
i Zachód.

Park Duchacki

Park Rzeczny Drwinki

„W” na FACEBOOKU

Napisz do nas!

Coś ciekawego dzieje się w Twojej dzielnicy?

Poinformuj nas, prześlij zdjęcia: wiadomości.krakow@wp.pl

Trzy grosze

INSTRUKCJA OBSŁUGI. Nie czytam instrukcji obsługi – z kilku powodów. Po pierwsze: nie znoszę być instruowanym, w razie sytuacji przymusowych działam na wyczucie (niekiedy, w pierwszych chwilach, z powodu metody prób i błędów, psując coś nowego czy narzuconego). Po wtóre: mam z tym problem, bo nic z tego nie rozumiem, co świadczy źle o mnie (że jestem półanalfabetą i ćwierćinteligentem), ale też jest kartką dla piszących instrukcję. Dlaczego oni wypisują takie brednie językiem niezrozumiałym, udziwnionym, protekcjonalnym, pseudonaukowym? Po to, aby mieć robotę, podkreślić swoją ważność, a przede wszystkim ważność rzeczy, którą nabyłem. A to nie dotyczy tylko nabytych rzeczy, ale także praw i obowiązków, całej tzw. demokracji, wiszącej na sztandarze systemu. Jest on napisany tylko dla specjalistów, w tym różnorakich wynajętych sofistów i kazuistów. Mają służyć tym, którzy sprawują władzę, czyli politykom, taki szarak jak ja ma nic z tego nie rozumieć, bo w razie czego wyślą przeciw takim jak ja… instrukcję obsługi. Ale na tym nie koniec, ponieważ mam przeczucie, potwierdzane przez doświadczenie, że… każdy z nas rodzi się z personalną, osobistą instrukcją obsługi, Pan Bóg ją załącza przy porodzie wraz Aniołem Stróżem, tylko że w tym całym początkowym zamieszaniu instrukcja obsługi zawsze gdzieś się zawierusza. Czytaj dalej

NIEPODLEGŁOŚĆ. Rozpoczęto całoroczne obchody 100-lecia odzyskania Niepodległości. W związku z jubileuszem 150. rocznicy urodzin marszałka Józefa Piłsudskiego odbyły się akademie, koncerty, konferencje, spektakle, premiery. Przy okazji można się było pokłócić, obrazić, przykleić sobie łatki, podgrzać historyczny konflikt sanacja – endecja. A dlaczegóż by nie przyjąć, że – odzyskanie Niepodległości – to był wysiłek i praca ZBIOROWA. Każdy z nich – Piłsudski, Dmowski, Paderewski, Witos, Daszyński – miał w tym swój udział. Mimo różnic i awersji uzupełniali się. Żaden z nich sam by Niepodległości dla Polski nie zdobył. Kult Marszałka (który także jest mi bliski) przysłania całokształt i zaślepia, dzieli nas Polaków. Współczesną ofiarą kultu jednostki padł np. Lech Wałęsa, któremu instrumentalnie wmówiono, że jest symbolem odzyskania niepodległości, a on uwierzył, że to wszystko zrobił sam. Czytaj dalej

KORYTO. „Podpisano umowę na dofinansowanie opracowania studium wykonalności budowy szybkiego, bezkolizyjnego transportu szynowego w Krakowie. Koszt przedsięwzięcia to 10 mln zł, z czego 50 proc. zagwarantuje miasto jako wkład własny, a druga część zostanie sfinansowana ze środków Unii Europejskiej” – napisał portal naszemiasto.pl. Powtarzały to inne media: „Kraków dostał dofinansowanie z Komisji Europejskiej na przygotowanie kluczowego dokumentu, który odpowie, czy i ewentualnie jak budować metro w Krakowie. Przetarg na jego przygotowanie ma być rozpisany jeszcze w tym roku. Dokument ma być gotowy do 2019 r.” A wcześniej: „Krakowianie opowiedzieli się za budową metra w referendum przeprowadzonym w 2014 r. Wzięło w nim udział 35,96 proc. uprawnionych, a ponad 55 proc. głosujących odpowiedziało, że chce metra”. Biegłych w liczeniu zapraszam do rachunku, ilu krakowian opowiedziało się za metrem. Z zapowiedzi wynika, że 10 baniek popłynie najpierw na analizy. Te pieniądze obsiądą albo już obsiadły różne firemki i spółeczki, słowem znajomi królika, a nawet całe ich stada, zgrane w skokach na publiczną kasę.  Czytaj dalej

DROŻYZNA. Podobnie jak inni wychowałem się w siermiężnym, partackim, dziadowskim, a przy tym zbrodniczym systemie komunistycznym. Antykomunizm wyssałem z mlekiem matki, jestem więc uodporniony na propagandę. Czasem jednak miło jest uwierzyć w to, co nam mówią i podają na obrazkach. Przez jakiś czas skłonny byłem ufać informacjom płynącym z mediów przyrządowych „dobrej zmiany”, tym bardziej gdy media „nadopozycyjne” uprawiały w swoim czasie nie tyle propagandę, co manipulację, osiągając szczyty przewrotności i kłamstwa. A to jest przegięcie w przypadku każdej redakcji i każdego dziennikarza, chyba że uznać, że tego zawodu już nie ma, zostali tylko rzecznicy, propagandyści i lobbyści. Szkoda. Zmiana władzy była niezbędna, a ci którzy chcą obalić obecną, kierują się w gruncie rzeczy wyłącznie własnym, pokrętnym interesem. Akcje tych ulicznych liderów nazwałem przy innej okazji „paradą kabotynów”. Jest to niebezpieczna gra!  Wracając do tematu, chcę oświadczyć, że jako przeciętny obywatel i drobny przedsiębiorca czuję dysonans między poziomem życia a informacjami na ten temat. Statystyka to narzędzie propagandy i manipulacji, można ją podawać na różnorakie, uznaniowe sposoby. Nie będę analizował szczegółów, powiem jedno: drożyzna bije na każdym kroku i końca „cichych podwyżek” nie widać, a to jest wypadkowa uprawianej polityki. Czytaj dalej

SWOJACTWO. Jak patrzę na odsłony zawłaszczania i przeginania naszego państwa przez kolejną ekipę, to nachodzi mnie gorzka refleksja, że my nie umiemy kultywować ojczyzny, wciąż jesteśmy zwaśnionymi plemionami i nawet przyjęcie chrztu ani powtarzanie ślubowań nie pomogło tak jak powinno. Państwowcy są w odstawce, znów marginalizowani, sami się wycofują. Decyduje legitymacja i myślenie stadne. Obowiązuje partyjniactwo, które doprowadzało do furii marszałka Piłsudskiego, choć sam też stosował kadrowość w swojej polityce na zasadzie „mierny, ale wierny”. W każdej historii i polityce są podobne mechanizmy, nie jesteśmy wyjątkiem. Teraz też wszystkie najwyższe hasła powiewają na sztandarach, ale głównie propagandowo. Nie ma merytorycznej debaty i bezstronnej analizy, brakuje niezależności. Stan wewnętrznej, podsycanej walki zakłóca równowagę i nie sprzyja Polsce. Poddawani jesteśmy kolejnym manipulacjom z każdej strony, politycy traktują nas przedmiotowo. Jestem przekonany, że sanacja państwa po rządach poprzedniej ekipy była niezbędna. Ale dlaczego nie można tego robić lepiej, mądrzej? Jesteśmy narodem bitnym, podkreślają to wszyscy na całym świecie. Umiemy się bić, ale też nie umiemy przestać i kierujemy agresję przeciwko sobie. Zawsze musimy mieć wroga – nie kreujmy go w nieskończoność. To nasza narodowa trauma – czy nieuleczalna? Nauczmy bić się o dobro wspólne rozumiane jako dobro własne!
Czytaj dalej

GDZIE JEST POLSKI SAMORZĄD? Czy radny jest urzędnikiem? czy radny jest politykiem? Nie i nie – jest samorządowcem. Jakiś czas temu uczestniczyłem jako widz w panelu o stanie samorządu w Polsce. Paneliści – autorytety naukowe, w tym współtwórcy reformy samorządowej – zgodnie mówili, że reformę samorządową w Polsce zatrzymano w połowie drogi. Kto to zrobił? – pytanie retoryczne: politycy i ich partie. Stąd bardziej mamy w Polsce do czynienia z partiokracją. Pamiętam najazd pierwszych partii na samorządy wszelkich szczebli, szli do wyborów z łapanki, z legitymacją partyjną. Do samorządów poszli wraz z pieniędzmi w myśl zasady „divide et impera” (dziel i rządź). Zaczęli się żreć o władzę i tak jest w zasadzie do dziś. A wcześniej pamiętam jeszcze radnych – społeczników, lokalnych liderów i aktywistów. Z tą żyłką społecznikowską trzeba się urodzić. Nie brakuje takich ludzi w lokalnych środowiskach, znamy ich z codziennego życia. Na nich, jak na dobrych sąsiadów,  zawsze można liczyć. To dla nich powinna być władza samorządowa, władza jako służba publiczna. Niestety, takich ludzi wycina się w przedbiegach, ordynację wyborczą skrojono pod partiokrację. Czy radny jest urzędnikiem? Wielu tak sądzi i tak się zachowuje. Wystarczy, że ma funkcję i pieczątkę – i już się czuje urzędnikiem pełną gębą. Zgięty przed zwierzchnikiem, pogardliwy wobec podwładnych. Celebruje swoją funkcję, bo to jest wszystko co ma, bałwochwali procedury, które są dla niego najważniejsze. To są toksyczne wyjątki, które potwierdzają diagnozę. Urzędnicy starają się zbiurokratyzować radnych, przerobić ich na swoją modłę. Gdzieś utknął polski samorząd.
Czytaj dalej

KTO DAJE. Kiedyś przejąłem się tabliczką w kościele, że kto śpiewa, ten po dwakroć się modli. Sporo w życiu miałem takich sytuacji rodzinnych i osobistych, że śpiewałem ile się dało. Czy pomogło? – wierzę, że tak. Mówi się też, że kto od razu daje (odpowiada, udziela pomocy), ten po dwakroć daje. I tu jest inaczej, tu natrafia się na… różnoraką władzę. Są tacy, którzy celebrują udzielenie odpowiedzi, namaszczają swoją osobę i swój czas – każą czekać. Czekanie, szczególnie w wydaniu wschodnim, np. rosyjskim, może być torturą samą w sobie. Udzielenie odpowiedzi, może być w końcu ulgą dla upokorzonego, upodlonego w czekaniu, nawet jeśli jest to odpowiedź negatywna. Praktyka życiowa pokazuje jednak, że dawanie z ociąganiem, z łaski – jest paradoksalnie bardziej cenione, a na pewno bardziej szanowany jest ten, kto tak postępuje. Jest to szacunek zaprawiony lękiem. Pomieszanie tego, że władza ma służyć, jest stare jak świat. Władza nie służy, władza daje, a właściwie rozdaje, to, co zebrała od innych. Jej reprezentantom wydaje, że są pierwszymi. Zbyt często zapominają, że w ostatecznym rozrachunku mogą być ostatnimi… Czytaj dalej