Firma Romana Bobickiego z Piasków Wielkich podczas konserwacji wieży dzwonnej bazyliki Mariackiej znalazła tubę z historycznymi, nie znanymi dotąd dokumentami. Jako pierwsi publikujemy na ten temat szczegółowe informacje. Roman Bobicki stanowi żywą historię rewaloryzacji Krakowa i kraju od lat 80-tych naszego stulecia. Miałby wspólny język z Wyspiańskim, Mehofferem i wieloma innymi znakomitymi artystami krakowskimi, którzy przenosili sztukę z matejkowskiej Akademii do krakowskich kościołów, klasztorów, pałaców i kamienic. Czytaj więcej
Prokocim nie posiada swojego aktu lokacyjnego i dlatego trudno jest określić rok, od którego należy liczyć jego istnienie. Przyjmuje się, że data 1367 to pierwszy znany w formie pisemnej wspominek o Prokocimiu. Kazimierz Wielki wydał bowiem w tym roku dokument o podziale majątku między swoimi synami a krakowskimi miecznikami. Czytaj więcej
MAŁY WIELKI CZŁOWIEK. Nie potępiam Lecha Wałęsy, ale go oceniam. Z perspektywy lat widać, że został potraktowany przedmiotowo, co przy rozdętym ego musi go wyjątkowo boleć i tak też reaguje. Wałęsa posłużył jako pomost tym, którzy oddawali władzę, jak i tym, którzy po nią sięgnęli. Był symbolem i gwarantem transformacji, na której partykularnie zyskały obie strony. Był moment, kiedy Wałęsa mógł wykazać swoją wielkość – przyznać się, ale wykazał małość – brnął w mitomanię, w czym utwierdzali go obrońcy swoich pozycji.
Czytaj więcej
Prace na terenie budowy nowej siedziby Szpitala Uniwersyteckiego w Prokocimiu postępują zgodnie z planem. W 2016 r. wyłoniły się z ziemi konstrukcje niemal wszystkich budynków. Wartość wykonanych prac wyceniono na ponad 150 mln zł.
Kto uratuje muzeum drukarstwa?
W epoce komputerów drukarstwo może wydawać się sztuką zapomnianą i niepotrzebną. Wystarczy jednak odwiedzić muzeum przy ul. Romanowicza i posłuchać barwnych opowieści JÓZEFA RAKOCZEGO, aby zrozumieć, że wcale tak nie jest.
WOLNE MEDIA? Z rozczarowaniem i przykrością i muszę wykreślić zakup niektórych pism, które jakiś czas temu były opozycyjne wobec minionej władzy. Redagowane z zacięciem i polotem, czytało się je od dechy do dechy. Teraz z numeru na numer nie da się ich czytać, obok tekstów autorskich idą szpalty rządowych i okołorządowych publikacji, stały się nachalnymi tubami propagandowymi. Przerost formy nad treścią, uwidoczniony w nowej szacie graficznej, w ilości stron itp. – bije po oczach. A te pisma, które przestały być mainstreamowe, nie wykorzystują swojej szansy – nadal nie potrafią pogodzić się z tym, co zaszło, nie próbują przedstawiać wyważonego oglądu sytuacji, nie stanowią forum do społecznego dyskursu, nie zachęcają do obiektywnej publicznej debaty, i nie tyle wyrażają opinię obecnej opozycji, lecz stają się rzecznikiem jednej ze stron plemiennej walki, podbijają bębenki i kierują się głównie własną frustracją… Postulat wolnych mediów zawiera się w każdym społecznym proteście, a mieliśmy ich w naszej historii bez liku. Czy istnieją wolne media? Najbliżej im do ideału, gdy są rzecznikiem opinii publicznej, gdy stanowią opozycję wobec władzy, gdy patrzą jej na ręce – co jest definicją mediów i wolnego zawodu dziennikarza. Czy istnieje wolny zawód dziennikarza? – powinien istnieć. Lecz pęd za pieniądzem zmienia dziennikarzy w rzeczników wydawcy, a ten często w rzeczników swoich sponsorów i reklamodawców. Ideałem są sponsorzy, którzy się nie wtrącają, uznając, że wydawcy i redaktorzy najlepiej znają się na rzeczy, a misja dobrze wykonanej pracy jest ich priorytetem… Czy media kiedykolwiek były wolne? Skoro nawet pierwsza polska gazeta czyli „Merkuriusz Polski” był dziennikiem nadwornym? To otwarte pytanie, w każdym razie trzeba dążyć do tego, żeby – nawet ze swoimi ułomnościami – były wolne. Bo media to rodzaj czwartej władzy. W czasach obecnych, gdy takiego znaczenia nabrał wizerunek medialny i gdy o wszystkim decyduje zysk, media z wzajemnością przyklejone są do świata polityki i decydentów… Jest jakieś wyjście? Tak – patrzcie mediom ma ręce 😉 Czytaj więcej




