Rezygnacja z proponowanych wariantów trasy S7 w kierunku Myślenic, zawirowania wokół Strefy Czystego Transportu, podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej, zmiana zasad funkcjonowania Obszaru Płatnego Parkowania i optymistyczne wieści na temat możliwości finansowania przygotowań do budowy metra w Krakowie – takimi tematami związanymi z komunikacją żyje w ostatnich tygodniach Kraków. W ich tle jest dążenie do przeprowadzenia referendum na temat odwołania prezydenta Krakowa. Czytaj więcej
Nie wiemy jeszcze, czy reprezentacja Polski zakwalifikuje się w tym roku na piłkarski mundial – zadecydują o tym marcowe baraże. Wiemy już za to, że w innej, podobnej dyscyplinie jesteśmy najlepsi na świecie. Mowa o socca, czyli piłce nożnej 6-osobowej. Czytaj więcej
To była walka o odzyskanie niepodległości i o zmiany społeczno-polityczne. Aby stłumić Powstanie Krakowskie, u bram miasta stanęły wojska trzech zaborców. 27 lutego 1846 r. Edward Dembowski poprowadził z Krakowa przez Podgórze patriotyczno-religijną manifestację przeciw Austriakom. Zginęło 28 osób. Zostali pochowani na cmentarzu na Krzemionkach. Czytaj więcej
LISTY. – Zniszczyłam twoje listy – zakomunikowała mi dziewczyna mojego przyjaciela, gdy przyjechali z wizytą do Krakowa. Ciekawe, jaką miałem minę, zdziwienia, żalu? Bo przypatrywała mi się dłuższą chwilę. Była jednym z moich licznych korespondentów z czasów, gdy pisało się o wszystkim, a listy to był najlepszy sposób komunikowania się. Gdy ktoś się do tego przykładał, nazywało się to epistolografią. Dawno temu pisano nawet po kilka listów dziennie, a poczta dostarczała je rano i popołudniem. Sztuką było adresowanie koperty, a nawet przyklejanie znaczków, np. do góry nogami znaczyło „szaleję za tobą”… Lubiłem pisać listy, naszym wzajemnym wyzwaniem była bliska rodzina za granicą. Wtedy trudniej było o rozmowę telefoniczną, a wyjazd był reglamentowany i obostrzony. W szkole pisałem pasjami, miałem wielu korespondentów w kraju i zagranicą. Pisaliśmy do siebie co tylko przyszło na myśl. Na studiach pisałem jak najęty. Ćwiczenie treści i formy, wysyłanie i czekanie na odpowiedź – listy do świata.
Nie wyrzucałem otrzymanej korespondencji, trzymałem ją uporządkowaną w teczkach i kartonach, nigdy do niej nie zaglądałem. Traktowałem jako część mojego życia. Nigdy nie pytałem, co inni robili z moimi listami. A tu nadszedł ten moment… – Boże jedyny, co tam jest?! – jęknęła moja żona, sięgając po duży karton na szafie w moim pokoju. Wspólnymi siłami zdjęliśmy z niej dwa kartony listów. – To broń – odpowiedziałem żonie wężykiem, ale nie ciągnąłem tego dalej. Bo moja szafa wycelowana jest w wejście na strych, zamknięte na kłódkę, a na tym strychu… miałem przechowywać broń, jak to mnie prowokował i sprawdzał w czasie stanu wojennego jeden z lokalnych liderów opozycji antykomunistycznej. Odpowiedziałem mu wtedy wężykiem, że jaskółka z wejściem na strych jest wycelowana na zachód, a nie na wschód, na co zareagował homeryckim śmiechem… Dodałem, że walczyć można tekstem i na to jest u mnie zawsze miejsce. Podczas remontu wyrzuciłem wszystkie listy jak leci, nie zaglądałem, nie czytałem – do wora, jednego, drugiego, trzeciego… Tej nocy przyśniła mi się babcia, która powiedziała: „Nie wyrzucaj, tylko spal”. No i zaczęło się kilkudniowe palenie listów w piecu. Białe dymy snuły się nad okolicą, można by napisać: „Lecą listy, dym je chowa w przeszłości” (They fly letters, smoke smokes them in the past). Taka kremacja mnie samego. Czy bolało? Nie, oczyszczało. Przeprosiłem i podziękowałem nadawcom listów za znaczną część mojego życia. Czytaj więcej
Informujemy, że w marcu br. firma „Argo” zostaje zamknięta i to jest ostatni numer „Wiadomości”.
Nasza tradycja sięga roku 1995, z naszej winiety wynika, że to jest numer 360. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do wydawania naszego miesięcznika. To była przygoda i historia wielu z nas.
Stare numery „Wiadomości” są dostępne w archiwach bibliotek i na stronie www.wiadomoscipodgorze.pl
wydawca i redaktor
Jarosław Kajdański
– To jest do dzisiaj nierozwiązana zagadka – przyznaje Ryszard Kotarba, opowiadając o tragicznych losach rodziny Szaperów.
Ośrodek Terapii Psychologiczno-Logopedycznej „OsToJa” został utworzony przez Fundację Integracji i Komunikacji Społecznej FIKS w 2025 roku. Możemy jednak poszczycić się blisko 40-letnią tradycją w pomaganiu i terapii, początkowo osobom jąkającym się, a z czasem z innymi problemami komunikacyjnymi. Właśnie wtedy, na przełomie roku 1996/97, w Krakowie zawiązała się pierwsza w Polsce grupa samopomocowa osób jąkających się. Dzięki zaangażowaniu i inspiracji założycieli w niedługim czasie, ruch samopomocowy objął swym zasięgiem kilka miast w całej Polsce. Powstały grupy wsparcia – Kluby J. Zaczęliśmy organizować kilkudniowe, doroczne Zjazdy osób z niepłynnością mowy, które z czasem przyjęły formę spotkań integracyjno-warsztatowych. Na początku lat 90-tych, podjęliśmy współpracę ze środowiskiem naukowym i cenionymi terapeutami mowy. Efektem tej relacji było przygotowanie i prowadzenie nowatorskich wówczas, 2-tygodniowych obozów rehabilitacyjnych dla dzieci i dorosłych z zaburzeniami mowy. Z biegiem czasu zainaugurowano kontakty z międzynarodowymi organizacjami samopomocowymi (m. in. ELSA European League of Stuttering Associattions, ISA International Stuttering Association). Podejmowaliśmy również wiele działań informacyjno-edukacyjnych mających na celu przezwyciężenie stereotypów i stygmatyzacji ludzi borykających się z problemami komunikacyjnymi. Szczególną uwagę zwracano na aktywną współpracę z uznanymi badaczami i praktykami – terapeutami mowy. Efektem było współdziałanie z renomowanymi uczelniami (UJ, UG, UMCS). Propagowaliśmy aktualny stan światowej wiedzy logopedycznej oraz promowaliśmy nowoczesne formy terapii. Uwieńczeniem naszych poczynań stało się wydanie, bardzo dobrze przyjętej i pomocnej do dziś, książki pt. „Życie z zacięciem. Integralny poradnik po jąkaniu”. Jako Krakowski Klub J byliśmy również współorganizatorami tematycznych konferencji naukowych. Wiele ze wspomnianych inicjatyw jest realizowanych także obecnie. Czytaj więcej



