Reklama

miesięcznik lokalny
WIADOMOŚCI

Bieżanów, Bieżanów Nowy, Kozłówek, Kurdwanów, Łagiewniki, os. Cegielniana, Piaski Nowe, Piaski Wielkie, Prokocim, Prokocim Nowy, Rżąka, Swoszowice, Wola Duchacka Wschód
i Zachód.
Park Duchacki
Park Rzeczny Drwinki
„W” na FACEBOOKU
Napisz do nas!
Coś ciekawego dzieje się w Twojej dzielnicy?

Poinformuj nas, prześlij zdjęcia: wiadomości.krakow@wp.pl

Trzy Grosze

NIGDY WIĘCEJ WOJNY! 80 lat temu 1 września rozpoczął się I akt IV rozbioru Polski. Niemieccy nazistowscy barbarzyńcy podpalili świat, 17 dni później wsparła ich sowiecka dzicz spod czerwonej gwiazdy. Trudno o tym pisać bez emocji. Oba ludobójcze, państwowe totalitaryzmy dokonały zbrodni na cywilizacji europejskiej. Nie ma polskiej rodziny, która nie poniosłaby ofiar. Padają ważne słowa o przepraszaniu. Nie ma ich ze strony Rosji ani USA i Wlk. Brytanii. Dwaj nasi zachodni alianci niestety mają swój udział w tym, że Polska wyszła z wojny okrojona i okaleczona. Naszą niepodległość musimy strzec na każdym kroku. Tak nam dopomóż Bóg!

KAPITALNY REMONCIK. Konieczny, nieunikniony, zaplanowany. Weszli o świcie, koparką w drzwi załomotali. Od razu przez środek domu, rozorali bawialnię od góry do dołu. Wymiana wszystkiego, wszystko będzie po nowemu. Instalacje, podłączenia, nowe ściany i podłoga. Ukryliśmy się w drugim pokoju. Ale tam też nas znaleźli, wbili łopaty, na murek trafili, zniknęli na czas jakiś. Jednocześnie wpadli do trzeciego pokoju, bo było im po drodze, mają zadanie do wykonania i od razu aż tyle. Ukryliśmy się na balkonie. Z rozpędu wyburzyli co się dało, nas nie zauważyli, balkon pomalowali na zielono. Została piwnica, przetrzymała wojny. Słyszymy z góry, że wołają nas do odbioru kuchni. A równocześnie zapędzili do łazienki, aby się pochwalić… parkiem w donicach ustawionym w wannie, zrobili tam piknik, puścili kaczusie, a w tle balony. Do zdjęć potrzebowali mieszkańców, jak to biją brawa, nie bardzo chcieliśmy, więc sami zrobili sobie owację na stojąco. Poszły na biurka reklamy w mediach, komu zawdzięczamy kapitalny remoncik 😉

WYŚCIG PO PASACH. Takich przejść jest w Krakowie wiele, na przykład na rondzie Matecznego, na rondzie Grunwaldzkim, przez Mogilską, Wielicką, przez Nowosądecką itede, itepe. Z jednej strony hamujące i nadjeżdżające pojazdy, z drugiej tłumek skłębionych pieszych. Do startu, gotowi – hop! Zapala się zielone światło, włącza ponaglająca niewidomych sygnalizacja dźwiękowa. Co niektórzy już się przyczaili na żółtej zmianie.

Ruszyli: matka z wózkiem, dzieckiem obok i zakupami 500plus; młodzieniec na rowerze; starsza kobieta na chodziku; dwie nastolatki; niewidomy o lasce; staruszek z plecaczkiem. Gonią, aby zdążyć przejść na jednej zmianie świateł. Ktoś przecież ustawił tak, aby to było możliwe. Jest to wyzwanie dla każdego. Wszyscy się spieszą, piesi też. Niby można przejść na raty, ale po co, skoro można spróbować jednym cugiem dopaść do mety, ile satysfakcji, że znów się udało! Poza tym nikt nie chce ryzykować śmierci od komunikacyjnego smogu. Wszyscy patrzą, kierowcy kibicują, a wśród nich decydenci, dyrektorzy i specjaliści. Stuka i ponagla sygnał dźwiękowy. Miasto kocha swoich mieszkańców… Pierwszy dopada drugiego brzegu rowerzysta, bo na rowerze, choć powinien prowadzić, a nie jechać; druga jest matka 500plus; trzeci skupiony niewidomy; czwarta starsza kobieta na chodziku, która pomysłowo usiadła na nim, a staruszek z plecaczkiem dopchał ją do mety (może się znali albo dopiero się poznali?). Tymczasem dwie nastolatki idą zahipnotyzowane patrząc w smartfony, światła się skończyły, a one na środku, nie słyszą, nie widzą, klaksony.

POMIĘDZY. Zdarzyło mi się zbyt wiele razy zostać w miejscu, gdzie coś się skończyło, bezpowrotnie. Ludzie wyjechali wcześniej, o czasie, zostały wnętrza, meble, zapachy. Ale to już nie moje, mnie w tym nie ma. Czy zabrali mnie ze sobą, wątpię. Ostatnie słowa, wspomnienia jak żywe. Tak jakby odeszli, umarli, przeszli płynnie na drugą stronę czasu. Nagle, choć przecież to było wiadome. Zostaję pomiędzy tym co było a tym, co dopiero będzie, ale z tym, co było jestem związany bardziej niż myślałem. Do bólu, za bardzo, spóźnione, wybucha cała jaskrawość. W tej pustce nie ma ciszy. Dlatego wolę odchodzić pierwszy, w każdym razie nie ostatni.

Jarosław Kajdański

Share Button