GŁUCHY TELEFON. – Ożesz, ja nie mogę! Chodź zobacz. Co to jest? – Aleś zapociła tę lornetkę! – To kup swoją. – Chwila milczenia. – To chyba Wacek leży pod garażem, urżnął się jak dzika świnia. – No leży, a to drugie obok się rusza. – Zobacz idzie Pietruszkowa. – Nie widzi, jak zwykle gada przez telefon. – Lecę na dól, nadam tylko newsa do grupy na facebooku, będę pierwsza. – Chcesz lornetkę? – Nie trzeba, mam aparat z zoomem. – W oknach zaciekawione twarze, widać jak na dłoni dwa dziki weszły w obręb osiedla, poruszają się wolno, węszą. – Ludzie, ludzie, nie podchodzić do dzików, zabrać dzieci, wycofać się, wycofać się! – słychać głos osoby z parteru. – Niech się pani zamknie i nie straszy dzików! – Ja straszę, ja straszę?! – Nagle wypadł Wacek z piwnicy, idzie prosto na dziki, macha rękami. – Wypierdalać, wypierdalać! – Usłyszały to przechodzące dziewczyny. Zawtórowały i dołożyły od siebie. – Wypierdalaj dziadu! Jebać, jebać skurwysynów! – Zrobił się zamęt i pyskówka, od parteru do ostatniego piętra, swoje dołożyli też przechodnie, przypadkowi i nieprzypadkowi, przejeżdżające samochody zareagowały klaksonami. Migiem zjawili się fotoreporterzy i stacje radiowe i telewizyjne. – O co poszło? Kto zaczął, przeciwko czemu i komu ten protest? – Trudno się było przedrzeć, ale mediom dano miejsce. Przed kamerami stanął chwiejący się na nogach Wacek, Pietruszkowa i trzy krzyczące dziewczyny. Za ich plecami dawno przemknęły spłoszone dziki, mrucząc pod ryjem „ale dzicz”.
JAK W SOCZEWCE. Rzecz to oczywista, że w naszym życiu codziennym, rodzinnym zawodowym skupia się obraz naszego państwa, władz, przełożonych, w każdej dziedzinie i na każdym szczeblu. Jako społeczeństwo zostaliśmy poddani w ostatnich latach takiej obróbce socjotechnicznej, że staje się to skrzywieniem i patologią. Władza robi to po to, aby nami manipulować, a wciskany wszelkimi kanałami bajer i kit, zaprawiony z drugiej strony opresją (brak pracy, niskie zarobki) – ma uczynić z nas bezwolnych niewolników. Władze żyją w świecie wirtualnym, stworzonym przez siebie przy pomocy usłużnych mediów. Środki, którymi obracają to pieniądze, przywileje i wpływy, które zapewniają trwałość takiego systemu. Dlatego tępak, nieudacznik czy przestępca funkcjonuje bezkarnie jako polityk, prezes czy inny decydent. Na naszych oczach kręci się karuzela stanowisk. Patologia ta podważa fundamenty państwowe, samorządowe i społeczne. Mamy dziadostwo, bo nie wygrywają, nie rządzą, nie decydują najlepsi. Prawdziwe elity i autorytety nie zgadzając się na to, są marginalizowane… Gdy nadejdzie czas kupowania prezentów dla młodego pokolenia, najlepszą inwestycją w przyszłość może być… legitymacja partyjna. Bez nauki, doświadczenia, bez pojęcia taki stworek systemu dostanie wszystko, co zechce.
MÓWIMY SAMI DO SIEBIE. Dawno temu osoba, która mówiła sama do siebie, idąc ulicą czy jadąc tramwajem, była traktowana jak ktoś, komu brakuje piątej klepki. Dzisiaj mówienie w eter za pomocą satelity jest nagminne i zastępuje normalne rozmowy w cztery oczy. Takie gadanie bez oglądania się na to, co dzieje się tuż obok, takie funkcjonowanie także przed ekranem komputera – to fikcja kontaktu z drugim człowiekiem. To życie na niby prowadzone pod czujnym okiem tych, którzy taki kontakt umożliwiają. Nie widząc, nie słysząc się nawzajem, zaczynamy gadać i pisać bzdury – takie bez reguł, bez zasad, bez kultury. Bez piątej klepki.
MIŁE SŁOWA. One do nas wracają, powinny wracać, chyba że trafiamy na jakiegoś socjopatę – buraka, który miłe słowo przyjmuje jako wyraz słabości czy uległości. Miłe słowa ułatwiają życie, otwierają skamieniałe dusze, ale też budzą nieufność i ostrożność. Jednak warto ryzykować, bo to jest szansa na… lepsze życie.
PRZECZYTANE: „nowa forma łączności wpływa na promowanie narcyzmu i niepewności. Większość użytkowników mediów społecznościowych fałszywie przedstawia aspekty swojego życia. Te kłamstwa powodują masowe poczucie nieadekwatności. Mój film jest ostrzeżeniem przed nieustannym praniem mózgu” – powiedziała Gia Coppola o swoim najnowszym filmie pt. „Król internetu”. To gorzka komedia o zakłamywaniu rzeczywistości w mediach społecznościowych. Gia Coppola jest wnuczką Francisa Forda Coppoli („Ojciec chrzestny”) i bratanicą reżyserki Sofii Coppoli („Między słowami”). JESTEŚCIE W NAS. Czy to dobrze, że Polska nie ma mniejszości, jak to było w minionych Rzeczpospolitych wielu narodów? Jako ten, który wychował się na Kresach zachodnich, gdzie był przytłumiony tygiel kulturowo-wyznaniowy, wiem jak trudna, a zarazem inspirująca i kreatywna może być koegzystencja. To są wartościowe wyzwania. Komunizm jako system totalitarny „wyczyścił te problemy”. Ale czy staliśmy się, co było w zapisie systemu sowieckiego, narodem jednorodnym i co to oznacza? Walki plemienne toczymy jak zwykle i żadne chrzty, przysięgi i sztandary tego nie zmienią. Jesteśmy bitni aż do bólu, lubimy go sobie sprawiać lejąc na odlew i na oślep, bez opamiętania – że niby jesteśmy narodem wybranym, albo wyklętym… Pytanie: jaka jest kondycja nas jako wspólnoty? Patrzę po oczach, po fizjonomiach, po zwyczajach, pamiątkach i historiach, słyszę po akcentach – po przebitkach z przodków. Widzę krzyże, gwiazdy, półksiężyce – piękny panoramiczny obraz Ojczyzny. A w niej, bo jest rodzaju żeńskiego, całe zastępy polskich kobiet: tych najpiękniejszych i najmądrzejszych na świecie.
PRZYZWYCZAJENIE. „Nieprzyzwyczajonym myślenie szkodzi” – zwykł mawiać nasz fizyk, którego inspirowaliśmy do różnych równie celnych bot motów . „Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka” (Consuetudo altera natura est) – powtarzaliśmy na lekcjach łaciny. Wychowanie to kwestia wyuczania przyzwyczajeń, np. do używania noża i widelca, do czytania książek, do mycia rąk, do sprzątania i wietrzenia pokoju, do opuszczania deski klozetowej. A także do modlitwy, porannej kawy, telefonu do rodziców – całe życie, które też jest tylko kwestią przyzwyczajenia. Jesteśmy z niego co rusz wytrącani – zmianoholizmem, konsumeryzmem, wyścigiem szczurów. W dziurę, pustkę po dotychczasowych przyzwyczajeniach wciskane są nowe idee, mody, wmawiane są poprawności, a przede wszystkim towary, takie bez tradycji, bez kontynuacji, bez porównania, bez patyny, bez siwizny – zawsze młode, tymczasowe, łatwo się psujące. Masowe substytuty i podróbki. W ten sposób działa koło zamachowe i napędowe globalnej produkcji, gdzie człowiek staje się tylko jej przedmiotem. Bez przeszłości i bez właściwości. Zamiast przyzwyczajenia ma być uzależnienie. Nieprzyzwyczajonym myślenie szkodzi.
OKIŚĆ. „To zjawisko związane z opadem śniegu osiadającym na gałęziach drzew i krzewów; gruba warstwa ciężkiego śniegu powodująca często łamanie gałęzi, a nawet całych drzew. Połamane w ten sposób drzewo w leśnictwie zwane jest śniegołomem, a gdy dojdzie do wywrócenia się całego drzewa mamy do czynienia ze śniegowałem”. (źródło Wikipedia). A mnie najbardziej podoba się powiedzenie „prószy śnieg”…
NIE JEST ŹLE. Idziemy z żoną przez osiedle. Z naprzeciwka po schodach zbiega dziewczynka, a dalej za nią idzie kobieta z wózkiem. Dziewczynka mówi do nas „dzień dobry”, na co automatycznie odpowiadam i dodaję uśmiech. Przyglądam się mijanej dziewczynce, nie znam jej. Myślałem, że to był ukłon dla mojej żony, która ma pamięć nauczycielską. – Też jej nie znam – odpowiada na moje pytanie. Ale to taki zwyczaj, aby pozdrawiać ludzi starszych. – Gdy mijamy kobietę z wózkiem, pewnie matkę dziewczynki, pozdrawiam ją z uśmiechem.
UŚMIECHNIĘTY HARACZ. Informuję, że składka ZUS za styczeń 2026 r. dla prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą wynosi 1 964,78 zł
Jarosław Kajdański

