„Na strychu pewnej lwowskiej willi bawiło się dwóch małych chłopców. Naraz jeden z nich zobaczył w ścianie szczelinkę i zawołał drugiego. Razem zaczęli dłubać paluszkami w dziurce, próbując ją poszerzyć – wcześniej czytali bajki o ciekawych znaleziskach ukrytych w tajemniczych miejscach – takich, jak to. I rzeczywiście, wkrótce okazało się, że w ścianie jest wnęka, a we wnęce skarb mieniący się srebrem i złotem. Były tam obrazy w starych ramach, ciężkie błyszczące świeczniki, a także staroświeckie naczynia – to wszystko zainteresowało dorosłych. Ale w schowku najwięcej było pudeł ze szklanymi płytkami – nimi zachwyciły się dzieci i wzięły je sobie do zabawy” – tak bajkowo zaczyna swoją opowieść Żanna Słoniowska, autorka albumu „Przedwojenny Lwów. Najpiękniejsze fotografie”.
JEDZIE PREMIER, JEDZIE. Nie tylko premier, ale też wicepremier, byle minister, wojewoda czy inny sekretarz – i już rozpoczyna się cyrkowy korowód, z kamerami, mikrofonami, wywiadami, komentarzami. Najbardziej lubię te rozmowy w naszym lokalnym Radiu Bańka. Że skoro ten czy inny cyrkowiec z Warszawy, z samej centrali się zapowiedział, to będzie się działo! Czy będą pieniądze na most, na szkołę, na muzeum, na szpital, na obwodnicę? itede, itepe. Boże jacy ci tubylcy są nudni i pazerni – sama obecność dostojnika, wspólne zdjęcie, uścisk dłoni i spojrzenie nie wystarczą. Czytaj więcej
29 stycznia odbył się w Krakowie, pod pomnikiem Adama Mickiewicza
w Rynku Głównym, wiec poparcia „Solidarni z Ukrainą”.
Przybyło ponad 200 osób, głównie młodzi ludzie, przede wszystkim Ukraińcy studiujący w Krakowie i ich polscy przyjaciele, ale było też sporo osób, pamiętających polskie dramatyczne wydarzenia ze stanem wojennym włącznie, którzy chcieli wyrazić swoją solidarność z walczącą o demokrację Ukrainą i jej prawo do przynależności do wspólnoty europejskiej.
Ta wiadomość zelektryzowała społeczność Podgórza i orędowników Parku Duchackiego. Poprawką do Wieloletniego Planu Finansowego – Wieloletniej Prognozy Finansowej zapisano 2,1 mln zł na „realizację założenia dworsko-parkowego na Woli Duchackiej przy ul. Estońskiej w latach 2014 – 2016”.
Z ADAMEM MACEDOŃSKIM rozmawia Paulina Polak
– Gdy opuszczał Pan Lwów, był Pan dziewięcioletnim chłopcem. Jakie z tego czasu zostały wspomnienia?
– Ponieważ od dziecka byłem wrażliwy na zapachy, Lwów zapamiętałem właśnie jako miasto pełne zapachów, głównie bzów, które rosły wzdłuż ulic i chodników. To było bardzo czyste, zadbane miasto. Dozorcy codziennie sprzątali podwórka, ulice, myli trotuary wodą. W wodociągach płynęła woda źródlana, bo Lwów jest położony na wzgórzach i miał studnie artezyjskie, tak jak Włochy. Ale najbardziej pamiętam ogrody pełne kwiatów i ten zapach…
To potoczne określenie z pewnością pasuje do JERZEGO MICHAŁA BOŻYKA. Na jego wizytówce widnieją cztery profesje – magister teatrologii, piosenkarz, przewodnik turystyczny PTTK, tłumacz przysięgły języka słowackiego. Pasji ma jednak znacznie więcej i na nudę w swoim życiu na pewno nie może narzekać.






